Miałam wtedy 16 lat. Była końcówka semestru,
po wakacjach szłam do liceum. W gimnazjum poznałam
Mateusza. czarującego chłopaka. Dobrze się uczył, schludny.
Podobał mi się. Często się mu przyglądałam na lekcjach.
Był poniedziałek, przedostatni tydzień szkoły. Polski, którego
nienawidziłam właśnie się kończył. Mateusz siedział ławkę przedemną.
Postanowiłam się go zapytać o godzinę. Wiedziałam która godzina,
ale korzystałam z okazji by się na niego napatrzeczeć.
Podczas masturbacji zawsze o nim myślałam, o tym że jesteśmy razem
w łóżku, że on wchodzi we mnie, że robię mu loda.
- Mateusz, która godzina? - szepnełam, nie chcąc by nauczycielka
usłyszała.
- Czternasta trzydzieści trzy - odpowiedział cicho odchylacjąc się lekko do tyłu.
Gdy to zrobił, jego długopis spadł na ziemię. Pochylił się i pod ławką spojrzał na moją
majtki. A raczej tam gdzie powinny być majtki. Rano cała bielizna poszła do prania, więc pomyślałam
że trudno, pójdę do szkoły bez. A teraz zupełnie o tym zapomniałam! Zrobił wielkie oczy i się odwrócił.
Zaczerwieniłam się.
Dzwonek! Nareszcie. Musiałam pędem iść do toalety. Gdy byłam przy drzwiach (w naszej szkole toaleta
dla chłopaków i dziewczyn jest razem) zobaczyłam że Mateusz idzie w moim kierunku. Nie było nikogo w toalecie,
poszłam do kabiny. Właśnie się załatwiłam, a usłyszałam że drzwi się otwierają. Poczułam falę gorąca, ale było już
za późno. Był to Mateusz. Spojrzał na mnie, zamknął drzwi na klucz i zdjął spodnie.
- Co ty robisz?! - krzyknęłam.
Ściągnął jeszcze bokserki i zobaczyłam wielkiego kutasa. Podszedł bliżej i zaczął mnie całować. Trzymał mnie mocno,
chciałam się wyrywać.
- Masz ładną cipkę - mruknął - mogę się nią zająć?
Nim cokolwiek powiedziałam zaczął gnieść mi cycki. Po kilku sekundach zniżył się i włożył kutasa do dziurki. Byłam wtedy jeszcze dziewicą.
Wsuwał i wysuwał, wsuwał i wysuwał. Bolało jak cholera, chciałam krzyczeć ale wsadził mi rękę do ust.
Zaczoł dochodzić. Po kilkunastu sekundach sperma zmieszana z krwią zaczeła skapywać na podłogę. Wsunął członka najgłębiej jak mógł...
Dzwonek! Wyjął go i zaczął się ubierać. I wyszedł jakby nigdy nic.
Na następnej lekcji, czyli matematyce zachowywał się, jakby wcale przsed chwilą nie było nic między mną a nim.
Mnie jeszcze bolało.
Później okazało się że jestem w ciąży...