… Postanowiłem pójść na spacer. Miałem już dość siedzenia w czterech ścianach, a tym bardziej, że moi współlokatorzy pojechali na weekend do domu albo do dziewczyny. Szedłem tam gdzie nogi mnie niosły. Zdecydowałem, że przejdę się jeszcze po parku i wrócę do domu. Przechadzając się po alejkach dostrzegłem Ją – koleżankę ze studiów. „Ehhh… Zapowiada się kolejny nudny dzień… i do tego jeszcze Ona… już nic gorszego nie mogło mnie spotkać”. Chciałem od razu skręcić w boczną alejkę, ale akurat Ona oderwała wzrok od książki i popatrzyła na mnie… Już nie wypadałoby mi nie podejść do niej. Przywitałem się. Ona zaproponowała, żebym usiadł. Wyglądała jak zawsze – włosy spięte w kok, idealnie wygładzone, że ani jeden kosmyk nie wystawał; zwykła, luźna koszulka (stwierdziłbym nawet, że za duża na Nią), w której nie można było dostrzec żadnych kobiecych kształtów; tak samo było ze spodniami (zawsze na zajęcia przychodziło w bojówkach, nigdy nie widziałem jej w spódnicy); a buty – oczywiście adidasy. Gdy tak na Nią patrzyłem to wydawała mi się nudną, nie wzbudzającą żadnego mojego (i innych mężczyzn pewnie też) zainteresowania kobietą. Odłożyła książkę na bok i zaczęliśmy rozmawiać. Początkowo miałem ochotę uciec, ale jestem kulturalną osobą, więc uważałam, że byłoby to niestosowne zachowanie. I szczerze mówiąc cieszę się, że tak nie zrobiłem. Byłem zaskoczony, bo Ona okazała się przesympatyczną, otwartą i bardzo kontaktową osobą (na zajęciach odbierana była wręcz przeciwne zdanie). Nagle zadzwonił Jej telefon. Okazało się, że musiała już iść. Byłem zawiedziony, bo nawet nie pozwoli się odprowadzić. Zaproponowałem, z pewną obawą, spotkanie w kawiarni. Ona popatrzyłam na mnie i stwierdziła: „Może poszlibyśmy tam, gdzie mogłabym poznać nocne życie tego wyjątkowego miasta jakim jestem Wrocław?”. Stałem zmieszany i zdezorientowany, bo nigdy bym nie przypuszczał, że Ona coś takiego powie… Oczywiście się zgodziłem. Wymieniliśmy się numerami i poszedłem z uśmiechem do domu. Zastanawiałem się jak przyjdzie ubrana i co się kryje za stwierdzeniem „nocne życie”… Zbliżała się 21.00. Wziąłem kąpiel, ubrałem się i zadzwoniłem do Niej. Nie odbierała telefonu. Nie wiedziałam w końcu czy brać auto czy nie… Ale mój leń zwyciężył i podjechałem pod pub „Tevere”. Oczywiście spóźniłem się… Lecz Jej nie było przed wejściem. Pomyślałem, że jest już w środku. Rozejrzałem się dookoła i nigdzie Jej nie widziałem. Usiadłem przy barze i wyczekiwałem. Rozmawiałem z barmanem, gdy nagle weszła do pubu olśniewająco piękna szatynka. Miała długie, faliste włosy… A jej sukienka… działała bardzo na zmysły… czerwono – czarna, krótka, zawiązywana na szyi… Wszyscy w pubie się za nią oglądali… a jej nogi – długie, smukłe, po prostu idealne… i miała do tego wysokie szpileczki co spotęgowało moje nagle obudzone pożądanie. Rozejrzała się i podeszła do baru. Usiadła obok mnie i przeprosiła za spóźnienia. Nie mogłem uwierzyć… To była ONA!!! Wytrzeszczyłem oczy i nie potrafiłem wydusić żadnego słowa… Ona tylko się uśmiechnęła i zamówiła sobie drinka. Dopiero po kilku chwilach doszedłem do siebie. Bawiliśmy się, rozmawialiśmy, żartowaliśmy. Opowiadałem Jej o moim mieszkaniu. Nagle stwierdziła, że ma wielką ochotę go zobaczyć. Bez zastanowienia zaproponowałem Jej, że może pojechać do mnie. Nie obchodziło mnie jak to zabrzmiało. Liczyło się dla mnie tylko to, żeby jak najdłużej być w Jej towarzystwie (szczerze mówiąc na wszystko bym się zgodził byleby tylko z Nią).
W drodze do mieszkania spytała mnie czy mam wino. Zatrzymaliśmy się, żeby kupić. Nie wiedziałem jakie kupić. Ona zdecydowanym głosem kazała mi kupić czerwonego Cin – Cina. Powoli zaczynałem rozumieć Jej słowa dotyczącego nocnego życia… i nie wiedząc czemu za wszelką cenę chciałem spełnić Jej oczekiwania, każde pragnienia… zrobić dla Niej wszystko czego tylko zapragnie… Weszliśmy do mieszkania. Rozglądała się bardzo uważnie. Jej uwagę przykuła moja sypialnia. Czarna satynowa pościel, drzwi do balkonu, lampa przy łóżku… Spytała czy może się usiąść. Oczywiście zgodziłem się. Położyła się na łóżku z taką gracją, że aż przeszedł mnie dreszcz. Poszedłem po lampki do wina. Wszedłem do sypialni… i gdy ją zobaczyłem zaniemówiłem. Miałem wielką ochotę ją pocałować… Ale nie miałem odwagi, żeby to zrobić… na nagle otworzyła oczy, gdy zorientowała się, że wróciłem z winem, zaproponowała, żebym się położył obok Niej. Skosztowała wina i odłożyła lampkę na obok. Nie wiem kiedy to się stało, ale przybliżyła się do mnie i mnie pocałowała… Ale jak…? Nigdy czegoś takiego nie doznałem… tak delikatnie, a zarazem drapieżnie… tak głęboko i zmysłowo, a tak krótko… Nikt nigdy tak mnie nie całował… Moje pożądanie nie wytrzymało. Rzuciłem się na Nią. Wyczytałem z Jej oczu, że tylko na to czekała. Całowałem Ją po szyjce i ramionach… Rozwiązałem kokardę ząbkami i sukienka zleciała… Nareszcie mogłem spoglądać na Jej piękne piersi… Opuszkiem palców od szyjki w dół smyrałem Ją. Jej ciało drżało, a Ona cichutko mruczała. Gdy leciutko dotknąłem jej sutka… a Ona aż podskoczyła na łóżku. Nigdy w życiu nie spotkałem kobiety o takiej wrażliwości na moje ruchy… nie wytrzymałem, nie mogłem, nie potrafiłem, a może po prostu nie chciałem tylko jej dotykać… gryzłem Jej sutki, kąsałem Jej brzuszek… Zerwałem z Niej sukienkę… zobaczyłem Jej majtki… koronkowe… Jejku… jak one działały na moje zmysły… zerwałem je z Jej bioder… Leżała teraz nago przede mną… i jedyna myśl, która przychodziło mi teraz do głowy to KOCHAĆ SIĘ z Nią do upadłego… Patrzyłem na nią ze wzrokiem pożądliwości… Ona nie była mi dłużna. Ściągnęła ze mnie koszule… ale jak to robiła… powoli rozpinała guziki, moje ciało całe drżało… Jej dotyk… Jej dłonie… takie wyjątkowe… Szybki szarpnięciem odpięła pasek, rozporek i zerwała ze mnie spodnie razem z bokserkami. „Mój kolega” już od dłuższego czasu stał i tylko wyczekiwał na rozpoczęcie… Już sam Jej wzrok tak na mnie działał, że „mój koleżka” podskakiwał… Początkowo bawiła się z moim sutkami… a raczej droczyła… ściskała, przygryzała, opuszkiem palców pieściła… Nie wytrzymałem… rzuciłem się na nią i wszedłem… i aż wstyd przyznać zaraz się spuściłem… Jeszcze nigdy mi się coś takiego nie zdarzyło… JAK TA KOBIETA NA MNIE DZIAŁĄ…???? Chciałem Ją za to przeprosić i rozpocząłem zabawy języczkiem z Jej piersiami, brzuszkiem i konsekwentnie schodziłem w dół. Doszedłem do jej myszki… Jęczała… Piszczała… Matko… jak to mnie potęgowało do działania… Byłem dumny z siebie, że mogłem chociaż w taki sposób sprawić Jej dobrze… Po kilkunastu minutach już nie wytrzymała… Rzuciła się na mnie… Usiadła mi na brzuchu… całowała mnie, masowała, pieściła jak nikt nigdy dotąd… mruczałem strasznie… gdy nagle… nawet nie wiedziałem kiedy, poczułem, że jestem w Niej… Kochaliśmy się w pozycja na jeźdźca… następnie zmieniliśmy pozycję na kwiat lotosu… tym razem zdecydowanie dłużej wytrzymałem… Ona już krzyczała… miałam taki orgazm, że nie jestem w stanie go opisać… Nigdy wcześniej nie widziałem kobiety w takim stanie… Byłem z siebie dumny… Byliśmy cali przepoceni… zdecydowaliśmy się wziąć kąpiel… Podziwiałem Jej ciało… idealne… piękne… wanna przepełniona wodą z dużą ilością piany… Tym razem ona rozpoczęła zabawę… Całowała moje sutki… a jej rączki zjechały do mojego ptaszka. Początkowa pieściła go dłońmi… jęczałem z rozkoszy… poprosiła, żebym wstał… jestem we wszystkim Jej posłuszny… mogła ze mną zrobić co tylko chciała… Włożyła go do ust… Bosko ssała… a Jej języczek droczył się z moim ptaszkiem… nigdy mi tak przyjemnie nie było… Spuściłem się prosto w Jej usta… Nie przeszkadzało to Jej… była zachwycona, że sprawiło mi przyjemność… Jejku Ona jest po prostu boska, idealna… WYMARZONA… przeszliśmy do sypialni, wziąłem z lodówki truskawki i bitą śmietanę… rozpoczęła się kolejna odsłona dzisiejszej nocy… Wysmarowałem Ją bitą śmietaną… na szyjce, piersiach, brzuszku, pępku i myszce… ona to samo zrobiła ze mną… zlizywaliśmy wspólnie bitą śmietanę… zabawa przerodziła się w 69… ale bokiem… po raz kolejny wzajemnie doprowadziliśmy się do orgazmu… Krzyczała tak głośno, że musiałem ją uciszyć poduszką… było cudownie… Byłem zmęczony po którymś razie… po prostu wykończony… Ona wyglądała podobnie… ale przez cały czas się uśmiechała… Zasnęliśmy wtuleni w siebie… Tego wieczora kochałem się z nią długoooo i nawet nie pamiętam ile razy… wypróbowaliśmy wiele różnych pozycji… których wcześniej nie miałem odwagi próbować… ani nawet wspominać o nich przy dziewczynie… ale Ona była wyjątkową… mogłem z Nią wszystko zrobić…Przeżyłem niezwykłą noc… najlepszą w swoim życiu…
Rano, gdy się obudziłem… nie było Jej przy mnie… Myślałem, że jest w łazience lub kuchni… przeszukałem całe mieszkanie… nie znalazłem nigdzie Jej… żadnego skrawka Jej ubrania… Od razu wziąłem telefon i chciałem do niej zadzwonić… lecz nie był Jej numeru… Musiała go skasować… Dostrzegłem jedynie kartkę z napisem: „Dziękuję…”

Warto odwiedzić również poniższe tematy: